Starmach Gallery
ul. Węgierska 5, 30-531 Kraków
12 maja - 18 września 2026

Marek Gardulski: Widzieć jasno w zachwyceniu

Skąd taki tytuł wystawy? Dowiadujemy się dopiero gdy sięgniemy po katalog, w którym wyjaśnienie znajdujemy wypisane już na samym początku, jakby było mottem.
To były ostatnie dni. Rzeczy spakowane – bardziej pusto… W sąsiednim pokoju drobiazgi na biurku i książki poukładane w wielkie stosy. Nagle ciszę pracowni rozbił matowy dźwięk upadających książek. Jeden ze stosów, bez udziału kogokolwiek widzialnego, wywrócił się. Wśród nich zabłyszczał tytuł wystawy – „widzieć jasno w zachwyceniu” Jana Błońskiego. Przez uchylone drzwi sfotografowałem to, czując zupełnie irracjonalny niepokój.

Nie pierwszy to raz kiedy literatura może stać się inspiracją albo nawet pomocą w zinterpretowaniu twórczości fotograficznej. Marek Gardulski zapewne świadomie sięga do eseju o pisarstwie Marcela Prousta. W tym miejscu nie sposób przypomnieć sobie inspiracji jakie czerpał z dzieł tego wielkiego francuskiego pisarza Mariusz Hermanowicz, który na dodatek zadał sobie trud przeczytania całego dorobku pisarza w oryginale!

Katalog: Marek Gardulski - Widzieć jasno w zachwyceniu / To See Clearly in Ecstasy
Starmach Gallery, Kraków 2026
ISBN 978-83-978061-1-5

W fotografiach Marka Gardulskiego te inspiracje są nieco zakamuflowane. Dla niego codzienne życie wśród oswojonych przestrzeni i w codziennych rytuałach staje się głównym akcentem fotograficznego zapisu. W rozmowie z Andrzejem Szczepanikiem, zamieszczonej w katalogu autor wystawy wyznaje, że prywatność jego fotografii bierze się stąd, iż nigdy nie oddzielał mieszkania od pracowni, że po prostu mieszkał w pracowni i wszystko co go otaczało było związane z najbliższymi osobami i z nim samym. Dlatego przedmioty nawarstwiały się, trwały, żyły i ulegały zniszczeniu, albo rozkładowi jak to miało miejsce w przypadku roślin czy owoców. To prywatna strefa, w której od czasu do czasu pojawiały się osoby najbliższe, kobiety i dzieci. I tu także mamy element tak ważny i wiodący: lustra, które okazały się niezbędne. Pozwalały na zmiany relacji przestrzennych, wykazywały zmienione perspektywy, pozwalały na „podglądanie” fotografowanych osób ale i również bardzo często samego siebie. Autor nazwał to grą z samym sobą. „Fotografowany nie wchodzi w relację z aparatem, fotografem, nie wiedząc nic o sobie, a patrzy na siebie, gra z własną twarzą, własnym ciałem – obiektyw to obserwuje, nie będąc widocznym”.

Taka szczerość i oddanie pola całkowitemu obiektywizmowi narzędzi fotograficznych mogłaby doprowadzić do monotonnego dokumentalizmu pozbawionego głębszych refleksji. Jest odwagą autora pozwolić sobie na takie niemal ekshibicjonistyczne ujawnienie samego siebie, delikatnych i intymnych relacji z najbliższymi. Ta szczerość ujawnia się też w prostocie kadrów, w swego rodzaju zwyczajności upływającego czasu, gdzie odniesienia do Prousta nasuwają się niejako automatycznie.

Jest również w fotografiach Marka Gardulskiego pewna sensualność granicząca niekiedy z narcyzmem. Wielorakość lustrzanego odbicia własnej osoby, początkowo przypadkowa, w późniejszym okresie świadomie kadrowana, jest jakby sposobem kształtowania własnego wizerunku. Akcentuje to mocno moment kiedy pojawia się lustro, zamiast fotografowanej osoby. To właśnie lustra są równoprawnie budującym elementem ekspozycję w przestrzeni wystawienniczej w galerii. Dosyć duża sala, mieści zestawy fotografii różnych formatów, ale przemieszczając się do poszczególnych serii i grup zdjęć, zderzamy się również sami ze sobą obserwując swoje odbicie. Lustra, poprzez swoją fakturę, niekiedy zamglone i przyprószone ciemnymi plamami mijającego czasu potęgują nastrój nostalgii i przemijania.

Ilekroć obcuje się ze zdjęciami Marka Gardulskiego ma się wrażenie, że świadomie opowiada się za fotografią zbliżoną do malarstwa, do klimatu zdjęć wykonywanych przez tzw. piktorialistów z przełomu XIX i XX wieku. I sam to potwierdza mówiąc, że intuicyjnie jest to mu bliska estetyka, być może nawet przez tradycje rodzinne. Fotografowanie bez użycia nowych technologii, komputerów i AI jest nadal najprostszą i chętnie używaną metodą przez wielu artystów. On jest również jednym z nich, a jego prace prezentowane w ramach tej wystawy są najprawdziwszym dowodem nieustępującej wartości takiego rozumienia fotografii. Również w naszej, tak szybko zmieniającej się rzeczywistości.

Marek Grygiel

Marek Gardulski urodzony w 1952 r. w Krakowie. Zaczął robić zdjęcia mając 17 lat, dzięki rodzinnej tradycji fotograficznej. Jego dziadek był jednym z czołowych fotografów polskich okresu międzywojennego. Ojciec, architekt, też zajmował się fotografią — to on wprowadził syna w jej tajniki i przekazał mu odziedziczony po dziadku Bolesławie Gardulskim aparat: dwuobiektywową lustrzankę 6×6.

Marek Gardulski debiutował w 1979 r. W Galerii SEM – Studenckim Klubie „Pod Jaszczurami” w Krakowie. Członek ZPAF od 1981 roku. W latach osiemdziesiątych autor cykli "Autoportret" i "Kącik dziecięcy". Stypendysta United States Information Agency, współpracował z The International Polaroid Collection (Photokina 1990 – „Selection 5”). Na początku lat dziewięćdziesiątych zestawem Solvay zwrócił się ku dokumentalnej fotografii przestrzeni industrialnej. Uczestnik wystaw: „Wokół dekady – polska fotografia lat 90” (Muzeum Sztuki w Łodzi 2002), „Marzyciele i świadkowie. Fotografia Polska XX wieku” (Muzeum Narodowe w Krakowie – Arsenał 2008), „Polska fotografia w XX wieku” (ZPAF Warszawa 2007), „XX wiek w Fotografii Polskiej z kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi” (The Shoto Museum of Art – Tokio), Krakowski Salon Sztuki (Pałac Sztuki, Kraków 2018), „Sposoby widzenia”. Kolekcja Muzeum Sztuki w Łodzi (Muzeum Sztuki, Łódź 2025). Jego prace znajdują się w wielu polskich i zagranicznych kolekcjach.
(info: Starmach Gallery)

 

Zobacz też:



Lustra

 



Spis treści

Copyright © 1997-2026 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2026 Zeta-Media Inc.